|
Modliszki to moje ulubione owady, ale niestety mam do nich ogromnego pecha. Hodowałam 11 gatunków, zawsze zamawiałam powyżej jednej sztuki, a najczęściej 6-10. Nie rozmnożyłam ani jednego gatunku, ponad połowa z zamówionych przeze mnie owadów padła już podczas transportu pocztą. I tak niemalże zawsze, niezależnie od sprzedawcy i miejsca, z którego były wysyłane. Miesiąc temu miałam dostać R. basalis na urodziny - rodzeństwo postanowiło zrobić mi prezent. Pierwsza paczka w ogóle nie doszła, została zgubiona przez pocztę. Druga doszła, ale modliszki były martwe lub ledwie żywe (padły w ciągu paru godzin). Kolejnych sześć sztuk, a było to moje drugie podejście do tego gatunku. Gatunki miałam naprawdę różne, o różnym stopniu trudności: A. undata, R. basalis, G. gongylodes, B. hottentotta, C. gemmatus, E. pictipes, H. brunneriana, E. pictipes, P. paradoxa, Sphodromantisy (sp Egipt i coś jeszcze, nieokreślonego). Za każdym razem schemat był identyczny - padają prawie wszystkie młode, pozostają 1-3 sztuki danego gatunku, jeśli jest parka, to coś się dzieje w subimago/imago albo samice okazują się być bezpłodne albo ewentualnie nie mogę znaleźć samca/samicy do pary, bo aktualnie nikt nie ma. =/ W poniedziałek mam dostać paczkę z innym gatunkiem, tym razem z zamiany. Jeśli sytuacja będzie taka sama jak w poprzednich wypadkach, zrezygnuję całkiem z modliszek albo kupię kokon - i jeśli z nim pójdzie tak samo źle, to dopiero wtedy dam sobie spokój. Po prostu nie mam do tego nerwów.
Ale fakt faktem, że uważam je za jedne z najpiękniejszych i najciekawszych owadów.
Pozdrawiam.
_________________ Don't waste Your time!
"Ludziom, którym wydaje się, że skruchą zmażą błędy przeszłości, nie można przebaczyć."
|